Niewielki metraż nie musi oznaczać rezygnacji z wygody ani dużej ilości miejsca do przechowywania. Agnieszka Czarnocka i Daria Świszczorowska z pracowni Holm Studio urządziły 34-metrowe wnętrze dla młodej kobiety, która pracuje z domu, dużo podróżuje i dobrze czuje się w otoczeniu naturalnych materiałów oraz spokojnych kolorów. Najważniejszym zadaniem było pogodzenie kilku codziennych funkcji na ograniczonej powierzchni, a przede wszystkim znalezienie miejsca na rozbudowane przechowywanie bez wprowadzania ciężkich, dominujących brył. Projektantki połączyły proste współczesne formy z drewnem, plecionką, miękkimi tkaninami i obłościami, tworząc wnętrze z pogranicza soft modern i organic modern, z eklektycznymi akcentami.
Zabudowy, których niemal nie widać
Duża część wyposażenia powstała na wymiar. Wysokie szafy wykorzystują pełną wysokość pomieszczeń, a kolejne schowki pojawiają się również tam, gdzie standardowe meble nie zdałyby egzaminu. Zabudowy potraktowano jako część architektury – ich spokojne fronty i proste podziały pozwalają pomieścić wiele rzeczy, jednocześnie nie zmniejszając optycznie wnętrza. Ta zasada jest szczególnie widoczna w otwartej strefie dziennej, łączącej kuchnię, jadalnię i salon. Górne szafki kuchenne w kolorze złamanej bieli niemal zlewają się ze ścianą, podczas gdy dolne fronty w przygaszonym pudrowym różu wprowadzają delikatny kolor. Wysoką zabudowę wykończono drewnem, które powraca w stole i krzesłach z plecionymi oparciami. Zamiast wyraźnie oddzielać poszczególne funkcje, projektantki połączyły je materiałami i kolorami.
Paleta całego wnętrza opiera się na złamanej bieli, piaskowych beżach, taupe i jasnym drewnie. Towarzyszą im stare złoto, mosiądz, czerń i ciemniejsze brązy. W salonie niewielki metraż równoważą miękkie formy mebli – jasna sofa, fotel o rzeźbiarskiej podstawie i niewielkie stoliki nie blokują komunikacji. Duże przeszklenia oraz lekkie tkaniny pomagają natomiast zachować wrażenie przestronności.
Sypialnia wykorzystuje każdy centymetr pod skosami
Nietypową geometrię poddasza wykorzystano do stworzenia kolejnych funkcji. Pod oknem w sypialni zaprojektowano pojemną zabudowę z szufladami, która zagospodarowuje przestrzeń zbyt niską dla standardowych szaf. Pod jednym ze skosów znalazło się również domowe biuro. Drewniany blat dopasowano do wnęki, dzięki czemu właścicielka otrzymała pełnowartościowe miejsce do pracy bez konieczności wydzielania na nie osobnego pomieszczenia.
Centralnym elementem sypialni jest łóżko z miękkim, półokrągłym wezgłowiem. Zestawiono je z drewnianą powierzchnią oraz subtelną tapetą z motywem roślinnym. To właśnie w takich detalach pojawiają się inspiracje naturą i podróżami – zamiast dosłownych dekoracji projekt wykorzystuje faktury, wzory i naturalne materiały.
Terakotowa umywalka przełamuje spokojną paletę
Łazienka rozwija kolorystykę pozostałych części mieszkania, ale pojawia się w niej mocniejszy akcent. Jasne dekoracyjne płytki zestawiono z kamiennym blatem i drewnianą zabudową, a na ich tle wyróżnia się terakotowa umywalka. Ciepłą kolorystykę uzupełniają armatura w szczotkowanym wykończeniu oraz podświetlane lustro.
Na niewielkiej powierzchni konsekwentnie wykorzystano rozwiązania, które pozwalają jednej przestrzeni pełnić kilka funkcji. Zabudowy przejmują rolę tradycyjnych mebli do przechowywania, skosy mieszczą biurko i szuflady, a ograniczona paleta materiałów wizualnie łączy poszczególne strefy. Dzięki temu 34 m² mieści miejsce do pracy, odpoczynku, gotowania i spotkań, bez wrażenia przeładowania.











Projekt: Holm Studio
Zdjęcia: Paweł Maj / szerokaty