Wrocławski Nowy Dwór, osiedle bloków z wielkiej płyty to miejsce dobrze znane mieszkańcom miasta, niosące w sobie wspomnienia PRL-u i szarą architekturę użytkową. To właśnie tutaj znajduje się mieszkanie Kasi, Rafała, ich kilkuletniego synka Tadzika oraz psa Astona. W tej przestrzeni, w której przeszłość mocno zaznaczyła swój ślad, architektka Karolina Zdrowak z pracowni O Gustach postanowiła napisać nową historię. Opowieść o wnętrzu, które nie tylko zachwyca funkcjonalnością, ale też wzrusza autentycznością.

Założenia projektowe były proste, ale ambitne: otworzyć przestrzeń, wprowadzić światło, stworzyć dom – prawdziwy, ciepły i przyjazny. Projekt miał odzwierciedlać styl życia jego mieszkańców i pozostać blisko ich codzienności.

Jodełka, szałwia, wyspa – język tej przestrzeni

Choć mieszkanie miało wyraźne ograniczenia konstrukcyjne, projektantka dostrzegła w nich potencjał. Najpierw – całkowita zmiana układu funkcjonalnego: kuchnia została otwarta na salon i strefę wejściową, łazienka połączona z toaletą. To, co wcześniej było ciasne i podzielone, przekształciło się w płynną, rodzinną przestrzeń. Jej sercem stała się kuchenna wyspa – miejsce porannej kawy, wieczornych rozmów, wspólnych posiłków.

Motywem łączącym całość jest jodełka – pojawia się na podłodze, ale również jako delikatny akcent w wykończeniu łazienki. Kolorystycznym przewodnikiem stała się szałwia – zgaszona zieleń, która przenika przez różne strefy, nadając wnętrzu miękkości i rytmu.

Naturalność, funkcja, codzienność

Projekt nie potrzebował wielkich gestów, by zaistnieć. Zamiast efektownych rozwiązań – przemyślane detale: drewniane fronty, kremowe tkaniny, odpowiednio dobrane oświetlenie. Zostały wykorzystane lokalne zasoby – meble wykonali stolarze z okolicy, a część wyposażenia poddano recyklingowi lub sprzedano, by mogło znaleźć drugie życie.

Wszystko podporządkowano funkcjonalności – ale bez kompromisu dla estetyki. Zabudowy zaprojektowano pod sufit, maksymalnie wykorzystując metraż, ale z dbałością o lekkość i proporcje. Przemyślane systemy przechowywania i proste formy pozwalają utrzymać porządek bez zbędnego wysiłku.

Przeczytaj też:  Hygge na Żoliborzu. 43 m2 w kamienicy z duszą i nutą vintage

Z szacunkiem do miejsca

Choć nowy projekt wnosi powiew świeżości, nie odcina się od historii budynku. Wnętrze nie udaje kamienicy ani loftu – zachowuje świadomość swojej lokalizacji, ale staje się jej współczesną interpretacją. Architektka nie zrywa z przeszłością, tylko ją przekształca – z surowego betonu tworzy tło dla domowego ciepła.

Każdy element – od kolorystyki, przez meble, aż po tekstury – służy opowieści o życiu. Mieszkaniu, które nie jest muzeum ani katalogiem, lecz przestrzenią dla ludzi: tych, którzy wchodzą z zakupami, z psem, z zabawkami Tadzika rozsypanymi po podłodze. To wnętrze, które pamięta się nie za efekt, ale za uczucie.

Projekt Karoliny Zdrowak to dowód na to, że dobry design zaczyna się od relacji. Tu nie chodziło o pokaz mody czy estetyczną rewolucję. Tu chodziło o zaufanie, o rozmowę, o zrozumienie. I o stworzenie miejsca, w którym można po prostu żyć. Mieszkanie z wielkiej płyty zamieniło się w pełnoprawny, piękny dom – ciepły, osobisty, codzienny. Bez wielkich słów, ale z wielkim sercem.

Projekt: Karolina Zdrowak, O Gustach.
Zdjęcia: Paweł Maj, Szerokąty.