W kameralnym budynku z lat 20. XX wieku, na jednej z gdańskich uliczek, powstało wnętrze zaprojektowane z myślą o codzienności, emocjach i detalach. To 51-metrowe mieszkanie należy do duetu k+b architekci, którzy od dekady projektują przestrzenie dla innych, a tym razem stworzyli je dla siebie. Kupione w stanie do generalnego remontu, mieszkanie dało im pełną swobodę twórczą i możliwość rozpoczęcia projektu od „czystej kartki”.
– Z jednej strony praca nad własnym mieszkaniem dała nam wolność, możliwość spokojnej realizacji najbardziej szalonych pomysłów, z drugiej – zdecydowanie byliśmy dla siebie nawzajem najbardziej wymagającymi inwestorami – przyznają z uśmiechem.
Architektura codzienności
Wnętrze miało nie być bezpieczne ani zachowawcze – miało wyrażać osobowość, odwagę i przywiązanie do jakości. Najważniejszy był układ funkcjonalny. Architekci rezygnowali z przedpokoju i wyburzyli większość ścian działowych, zachowując osobną przestrzeń jedynie dla łazienki. Kuchnia została połączona z jadalnią i strefą wejściową, a salon zyskał przesuwne drzwi prowadzące do sypialni – dzięki temu przestrzeń jest elastyczna, a zarazem funkcjonalna.
– Zależało nam, aby na niewielkim metrażu zmaksymalizować poczucie przestronności, przy jednoczesnym pozostawieniu możliwości elastycznego wydzielania poszczególnych stref – tłumaczą. Dwa osobne wejścia – zarówno do salonu, jak i do sypialni – pozwalają też na niezależne funkcjonowanie obu pomieszczeń.
Kolor, detal, historia
Wnętrze jest pełne świadomych odniesień do otoczenia i własnych wspomnień. Ciemny terakotowy sufit nawiązuje do dachów gdańskich kamienic widocznych z okien. Dla kontrastu zastosowano jasne ściany i podłogi z białego gresu, a także nasycony odcień ciemnego niebieskiego, który pojawia się w wielu elementach: od dywanu w salonie, przez detale meblowe, po pomalowaną na ten kolor cegłę we wnętrzu szafek.
– Połączenie terakoty i niebieskiego wywoływało u nas przyjemne wakacyjne skojarzenia – z głębią oceanu, ziemią spaloną słońcem” – tłumaczą. Te barwy nadały ton całej aranżacji, do której dołączono pomarańczową lampę Marset w sypialni, stół „Meduza” z Swallow’s Tail, serię pięknych uchwytów z Pap Deco przedstawiających ryby i koniki morskie oraz tapetę z koralowcami z Wall&deco w łazience.
Wnętrze ma charakter narracyjny – każdy element opowiada historię. Najważniejszym z nich jest odkryta i ręcznie szlifowana cegła. – Wyeksponowaliśmy ją, bo zależało nam na pokazaniu śladów przeszłości – układ cegieł zdradza, że nasza kondygnacja została dobudowana do kamienicy w latach 50.
Forma, funkcja i praktyczne detale
Mimo niewielkiego metrażu, mieszkanie oferuje sporo przestrzeni do przechowywania – wszystko dzięki meblom na wymiar. – Nasze ściany są pełne wnęk i uskoków, dlatego kluczowe było wykonanie mebli na miarę, by jak najlepiej je wykorzystać – wyjaśniają. Estetykę wnętrza uzupełnia ukrycie sprzętów – piekarnika czy telewizora – za systemem przesuwnych i chowanych frontów, który architekci testowali najpierw… w formie makiety 1:1.
Oświetlenie traktowali nie tylko jako źródło światła, ale dekorację. Czerwona kula Marset w sypialni jest centralnym punktem osi widocznej z salonu. W projekcie zastosowano też nowoczesne i ekologiczne rozwiązania: wentylator sufitowy zamiast klimatyzacji oraz zmiękczacz wody i zdalnie sterowane ogrzewanie.
Ważna była także jakość materiałów. – Zdecydowaliśmy się na klasykę – naturalny kamień, drewno, fornir, gres w jednolitym kolorze. Takie rozwiązania są ponadczasowe i dają gwarancję, że mieszkanie dobrze się zestarzeje. Ekologiczne podejście widać również w wyborze mebli – część z nich to przedmioty z odzysku, którym nadano nowe życie.
Miejsce do życia, miejsce z charakterem
To mieszkanie to efekt odwagi, pasji i lat doświadczenia. Wnętrze zaprojektowane przez k+b architekci jest nie tylko estetyczne, ale i głęboko osobiste. Powstało z myślą o tym, by „układ był możliwie najbardziej plastyczny – dawał nam możliwość spędzania czasu razem, ale też osobno, jeśli jedno z nas pracuje„.
Choć remont trwał dłużej niż architekci zakładali, a samodzielne prace budowlane były testem cierpliwości, dziś mogą patrzeć na efekt z dumą. – Niektóre prace wykonywaliśmy powoli, może aż zbyt dokładnie, ale satysfakcja jest ogromna – przyznają.
To dom, który nie tylko odzwierciedla ich estetyczne wybory, ale też wartości: szacunek do miejsca, przemyślaną funkcję, emocjonalne przywiązanie do detali i dążenie do harmonii – tak w przestrzeni, jak i w życiu.
























Projekt: k+b architekci.
Zdjęcia: Hanna Połczyńska.