W samym centrum postindustrialnej tkanki Gdańska, w przestrzeni nasączonej historią i transformacją, powstało mieszkanie, które opowiada własną, zupełnie współczesną historię. Zaprojektowane przez Zuzę Pikiel z Zuza Pikiel Studio, 78-metrowe wnętrze miało stać się miejscem odpoczynku i pracy dla pary mieszkającej na co dzień za granicą. Ich powroty do Trójmiasta miały zyskać stały, osobisty adres — nie hotelowy pokój, lecz własne miejsce.

Projekt powstawał w rytmie zdalnych rozmów, maili i prezentacji online. Zaufanie, które właściciele okazali architektce, przełożyło się na jakość współpracy oraz na odwagę, by pozwolić wnętrzu mówić nie tylko spokojnym tonem. Z czasem bowiem do głosu doszły detale, kolory i… tygrysy, które początkowo onieśmieliły, by ostatecznie zdefiniować charakter całej przestrzeni.

Tygrysy, które czekają za rogiem

Choć obecność tytułowych tygrysów nie jest pierwszym, co dostrzega się po wejściu, to właśnie one nadają ton wnętrzu. Wysmakowane, dekoracyjne tapety z tygrysim motywem pojawiły się po dłuższym namyśle – najpierw odrzucone, później przywrócone z przekonaniem. Umieszczone na ścianie w salonie, nie dominują, lecz tworzą punkt kulminacyjny aranżacji – zwrotnicę stylistyczną, od której odchodzą dalsze wątki projektu.

Całość oparta została na neutralnej bazie kolorystycznej – ciemnym parkiecie, ciepłej szarości i czarnych akcentach, które spinają kompozycję. To właśnie skrupulatnie dobrane detale budują osobowość tego wnętrza. Ażurowa biblioteczka na telewizor, zintegrowana z zabudową meblową, oddziela strefy w salonie, dodając mu lekkości i struktury. Kuchnia z wyspą na stalowych nogach i fornirowanymi frontami jest jednocześnie elegancka i praktyczna, a kamienny blat z granitu Wiscont White dodaje jej wyrazistości i delikatnej dzikości, echo wspomnianych już tygrysów.

Zieleń, terrakota i kamień — wnętrze, które ma rytm

W projekcie pojawiają się dwa silne akcenty kolorystyczne: stonowana zieleń oraz ceglana terracota. Są obecne w łazience i toalecie, gdzie architektka zdecydowała się na użycie dekoracyjnych płytek o odmiennych charakterach. Choć oba pomieszczenia różnią się stylistyką, spaja je podobna odwaga w operowaniu kolorem i fakturą. Terrakotowa półka na klucze w korytarzu oraz lampy nad umywalkami w łazience to kolejne punkty, gdzie projekt mówi więcej niż tylko o funkcji.

Przeczytaj też:  Przyszłość w zasięgu ręki. Nowa aranżacja showroomu Samsung autorstwa Decoroom

Mieszkanie zostało urządzone kompleksowo, „pod klucz”, łącznie z wyborem dzieł sztuki i dodatków. Obraz nad sofą nie jest przypadkiem – to celowy wybór, dopełniający narrację wnętrza. Spójność i przemyślana konsekwencja kolorystyczna oraz materiałowa pozwalają każdemu elementowi wybrzmieć bez fałszu.

Powrót do siebie

Największą wartością tego projektu jest jego osobisty charakter. Choć przeznaczone na wynajem okazjonalny i dłuższe pobyty, mieszkanie nie zostało zaprojektowane w duchu anonimowej hotelowej estetyki. Jest tu przestrzeń na odpoczynek, pracę zdalną, wieczorny relaks i poranne światło. Otwarte strefy, podział funkcjonalny i dopracowane meble na wymiar sprawiają, że wszystko ma swoje miejsce, a przy tym nic nie jest oczywiste.

Projekt autorstwa Zuzy Pikiel to nie tyle wnętrze, co narracja o domu, który powstaje z zaufania, wyobraźni i odważnych decyzji. Zrealizowany w pełni zdalnie, a dopięty z chirurgiczną precyzją, dowodzi, że projekt + realizacja pod klucz może być nie tylko logistycznie możliwa, ale też pełna emocji i ekspresji. Tygrysy – te na ścianie i te symboliczne – pokazują, że czasem warto zrobić krok w stronę nieoczywistego. A wtedy wnętrze staje się czymś więcej niż sumą funkcji. Staje się domem, do którego chce się wracać, nawet z drugiego końca świata.

Projekt: Zuza Pikiel studio | www.zuzapikiel.pl
Zdjęcia: Emi Karpowicz.