Jeszcze dekadę temu mieszkania na wynajem w Polsce rzadko wychodziły poza funkcjonalny standard. Dziś coraz częściej stają się przestrzeniami świadomie projektowanymi – nie tylko do mieszkania, ale do doświadczania. Wnętrze autorstwa Moniki Michałowskiej, zrealizowane w warszawskiej inwestycji Chronos przy Alei Solidarności, powstało w odpowiedzi na tę zmianę. Inwestorzy zdecydowali się potraktować 64-metrowe mieszkanie jako kompletną całość estetyczną, a nie jedynie produkt użytkowy. Współpraca z architektką zaowocowała przestrzenią opartą na naturalnych materiałach, stonowanej palecie barw i świadomie dobranych obiektach designu oraz sztuki. To wnętrze, w którym architektura, rzemiosło i współczesne projektowanie funkcjonują na równych zasadach.

Subtelna gra materiałów, designu i sztuki

Strefa dzienna została zaprojektowana jako płynna kompozycja, w której kuchnia, jadalnia i salon przenikają się bez ostrego podziału funkcji.

Kuchnia operuje miękką, ciepłą paletą. Beżowe fronty z pionowym frezowaniem wprowadzają rytm i subtelną dekoracyjność, a jasny dąb buduje spokojną, naturalną bazę. Kamienny blat o piaskowym rysunku, zakończony delikatnym zaokrągleniem, nadaje przestrzeni niemal rzeźbiarski charakter. Nad blatem zawisły lustrzane kinkiety Arcs Wall Sconce od HAY, projektu duetu Muller Van Severen – ich falista forma i refleksy światła wprowadzają miękką, zmienną atmosferę, reagującą na rytm dnia.

W części jadalnianej centralną rolę odgrywa owalny stół w odcieniu taupe, zestawiony z krzesłami Ripple projektu Krystiana Kowalskiego dla Comforty. Ich tapicerowane siedziska w cynamonowych tonach dodają wnętrzu ciepła i równowagi, kontrastując z bardziej surowymi powierzchniami kuchni. Nad całością unosi się ikoniczna lampa Flowerpot, domykająca kompozycję lekką, geometryczną formą.

Salon rozwija tę narrację w bardziej wyciszonym tonie. Beżowa sofa, naturalny dywan i bordowa szafka RTV od TYLKO budują warstwę codziennego komfortu, przełamaną wyrazistym akcentem kolorystycznym. Ważnym elementem tej przestrzeni jest również sztuka. Grafiki Karola Pomykały, zawieszone między oknami, wprowadzają precyzyjny, graficzny rytm. Ich obecność nie pełni funkcji dekoracyjnej – stają się częścią architektury wnętrza, porządkując jego kompozycję i nadając mu indywidualny charakter.

Przeczytaj też:  Niesłodkie Ciocho – przestrzeń, w której kontrasty prowadzą opowieść

Schody jako rzeźba i zmiana układu przestrzeni

Jedną z kluczowych decyzji projektowych była redefinicja klatki schodowej. Zamiast dominującego elementu, stała się ona lekką strukturą, która porządkuje przestrzeń, nie odbierając jej oddechu.

Schody wykonane z lakierowanego aluminium w ciepłej bieli przypominają niemal zawieszoną w powietrzu rzeźbę. Ich minimalistyczna forma nie konkuruje z wnętrzem, lecz subtelnie je dopełnia. Ta ingerencja pozwoliła nie tylko uspójnić strefę dzienną, ale także otworzyć piętro na nowe funkcje – dodatkowy pokój i łazienkę, które wcześniej nie były możliwe do uzyskania w pierwotnym układzie.

Pod schodami ukryto zabudowę meblową, niemal niewidoczną, ale niezwykle funkcjonalną. To przykład projektowania, w którym estetyka i praktyczność są nierozdzielne.

Prywatne piętro – architektura spokoju i detalu

Na górnej kondygnacji przestrzeń staje się bardziej intymna. Sypialnia opiera się na spokojnej palecie ziemistych barw i miękkich fakturach, które budują atmosferę wyciszenia. Kluczowym elementem jest zabudowa wokół łóżka, która porządkuje przestrzeń i jednocześnie tworzy jej tło. Na jej powierzchni pojawia się tapeta „Seasons by May” Williama Morrisa —-motyw roślinny, który wprowadza delikatny rytm i historyczne odniesienie do rzemiosła oraz natury. obok łóżka pojawia się ceramiczny stolik Oka projektu Mai Ganszyniec, a także minimalistyczna komoda Pastform, pełniąca również funkcję toaletki. Każdy element ma tu precyzyjnie określoną rolę, ale żaden nie dominuje przestrzeni.

Na piętrze znajduje się również kompaktowe biuro z systemem String, w którym uwagę przyciąga odrestaurowane krzesło projektu Hałasa, odnowione przez Sylwię Biegaj. Jego nowa tapicerska forma wprowadza do wnętrza element historii i indywidualnego gestu projektowego.

Łazienki – materia, światło i cisza

Łazienki w tym mieszkaniu stanowią kontynuację języka całego projektu, choć każda z nich operuje inną intensywnością.

Dolna łazienka przypomina spokojną kompozycję z kamienia i światła. Wielkoformatowe płyty o wyrazistym użyleniu tworzą tło przypominające naturalny krajobraz. Kontrastują z nimi ręcznie formowane płytki zellige, które miękko odbijają światło i nadają przestrzeni niemal medytacyjny charakter. Drewniana zabudowa pod umywalką wprowadza ciepło, a minimalistyczna armatura i owalne lustro dopełniają kompozycję, budując atmosferę wyciszenia.

Przeczytaj też:  Mieszkanie przy placu Konstytucji – połączenie nowoczesności z duchem lat 50.

Górna łazienka, bardziej kompaktowa, operuje kontrastem i rytmem. Kamień, ciemne akcenty i pionowy układ płytek tworzą graficzną, uporządkowaną przestrzeń. Czarne detale od Zangra podkreślają jej nowoczesny, precyzyjny charakter.

Projekt: Monika Michałowska
Zdjęcia: Martyna Rudnicka