Dom w warszawskiej Falenicy, zaprojektowany przez 77 Studio architektury, powstał jako subtelna, autorska interpretacja stylu świdermajer. Pracownia, znana z umiejętności wpisywania architektury w krajobraz, stanęła przed zadaniem stworzenia miejsca dla młodego małżeństwa o podhalańskich korzeniach, które po latach w Warszawie zapragnęło ciszy, zieleni i własnej enklawy w pobliżu miasta. Ich wybór padł na Falenicę – dawną letniskową miejscowość o niezwykle silnej tożsamości, naznaczoną historią wielokulturową i obecnością drewnianych, bogato zdobionych willi wznoszonych tu na przełomie XIX i XX wieku.
Działka gęsto porośnięta brzozami i sosnami wymagała czegoś więcej niż budowlanej ingerencji – potrzebowała uważności. Architekci podjęli próbę twórczego splecenia zastanego drzewostanu z formą nowej willi, odtwarzając nie samą stylistykę świdermajerów, lecz ich atmosferę, lekkość i organiczny dialog z naturą. Tak narodził się „Świdernojer” – współczesna wizja domu, który nie naśladuje dawnych form, lecz czerpie z nich to, co najważniejsze: klimat, proporcje i ducha miejsca.
Architektura zakorzeniona w krajobrazie
Bryła domu została ukształtowana z dwóch prostokątnych segmentów, których rytmiczna, zdyscyplinowana geometria świadomie kontrastuje z miękką linią otaczających drzew. To właśnie w tej grze przeciwieństw kryje się sedno projektu – w wyważeniu ludzkiej ingerencji i naturalnego porządku, w delikatnym napięciu pomiędzy precyzją a organicznością.
Architekci unikali dosłownego odtwarzania świdermajerowych detali, wybierając raczej współczesne interpretacje: ażurowe loggie, drewniane konstrukcje rzucające światłocień, perforacje w drobne kwadraty, zmienne kierunki układania desek na elewacji. Proste stężenia i trójkątne kratownice zastąpiły ornamenty, nadając willi wyraz surowej elegancji, która nie próbuje udawać historycznych pierwowzorów.
Drewno świerkowe sprowadzone z Podhala, naturalnie patynujące na elewacjach i ogrodzeniu, dodatkowo stapia dom z otoczeniem. Właściciele mówią o zapachu żywicy, który latem unosi się wokół tarasów, jakby echo rodzinnych wspomnień przyjechało tu wraz z materiałem na budowę. To ukłon zarówno w stronę ich korzeni, jak i w stronę tradycji Michała Elwira Andriollego – twórcy stylu świdermajer, którego wpływy odczuwalne są w atmosferze projektu bardziej niż w jego formie.
Przestrzeń otwierająca się na światło
Duże przeszklenia – konieczne z uwagi na silne zadrzewienie – stały się jednym z najważniejszych elementów projektu. Wprowadzają do wnętrza miękkie światło filtrowane przez gałęzie, rozmywają granice między domem a ogrodem i pozwalają, by natura niemal zaglądała do środka.
Z salonu korony drzew wydają się sięgać tuż nad głowy domowników, a w ciepłe miesiące zewnętrzne ażurowe konstrukcje zamieniają się w przedłużenie strefy dziennej. Na tarasach ustawiono stoły, ławy i donice, tworząc sielskie zakątki, które przywodzą na myśl dawne werandy, choć ich forma jest całkowicie współczesna.
Ta bliskość zieleni oraz lekkość bryły sprawiają, że dom zdaje się oddychać razem z krajobrazem. Wrażenie to potęguje brak tradycyjnego szwajcarskiego zwieńczenia dachu, który w klasycznych świdermajerach stanowił jeden z charakterystycznych elementów. Tu jego nieobecność jest świadomym gestem – próbą odnalezienia nowej granicy pomiędzy inspiracją a wolnością twórczą.
Nowy głos w tradycji nadświdrzańskiej
„Świdernojer” nie jest rekonstrukcją, lecz próbą rozmowy z historią. Czerpie z dziedzictwa, a jednocześnie wyznacza własną drogę, stając się reprezentantem kolejnego etapu w rozwoju lokalnej architektury. Nie konkuruje z klasycznymi świdermajerami ani z ich współczesnymi stylizacjami, lecz tworzy odrębny język – bardziej oszczędny, bardziej refleksyjny, skupiony na relacji człowieka z naturą.
To właśnie takie spojrzenie zostało docenione przez jury konkursu Polska Architektura XXL 2024, w którym projekt zdobył pierwsze miejsce w kategorii „Kubatura – obiekty prywatne”. Jurorzy zauważyli w nim „innowacyjne podejście do tradycji” oraz „udane przeniesienie idei świdermajerów do współczesnego domu przenikającego się z elementami krajobrazu”.
Dom jest introwertyczny od strony drogi, za to otwiera się szeroko na ogród, zapraszając do środka światło, powietrze i rytm zmieniających się pór roku. Jego konstrukcja pozostaje surowa i prosta, a jednocześnie pełna subtelnych odniesień do lokalnego dziedzictwa, które tworzą nową jakość – lekkość, delikatność i przestrzenność.
Świdernojer to dowód na to, że tradycję można interpretować bez dosłowności, z poszanowaniem miejsca i uważnością wobec przyrody. 77 Studio architektury stworzyło dom, który wyrasta z historii linii otwockiej, ale nie próbuje jej imitować. Jego siłą jest klimat – ciepły, rustykalny, pełen naturalnego światła i kontaktu z zielenią – oraz odwaga w poszukiwaniu nowych ścieżek dla lokalnej architektury. To współczesna willa, która nie tyle nawiązuje do świdermajera, ile go opowiada na nowo. Wrażliwie, nowocześnie i w rytmie miejsca, które od ponad stu lat inspiruje kolejne pokolenia twórców.















Autor projektu: arch. Paweł Naduk
Współpraca autorska: arch. Jakub Kończyk, arch. Agnieszka Osiejewska-Naduk, arch. Katarzyna Szpicmacher
Zdjęcia: Piotr Krajewski – Fotografia Architektury