W samym sercu Warszawy, w kamienicy z lat 50., powstało wnętrze, które z czułością odnosi się do przeszłości, a jednocześnie z pełną świadomością odpowiada na potrzeby współczesności. Pracownia Machina Snu zaprojektowała 53-metrową przestrzeń dla córki inwestora – studentki, która przyjechała do Polski na czas nauki. W niewielkim mieszkaniu znalazło się miejsce na salon, sypialnię, dodatkowy gabinet, kuchnię, mikrołazienkę, oddzielne WC z pralnią i kompaktowy przedpokój. Projekt miał być nie tylko funkcjonalny, ale również pełen osobowości – z charakterem, duszą i uważnością wobec historii.
Już pierwsze rozmowy z inwestorem wskazały na sentyment do mebli z czasów PRL – tych po rodzicach, dziadkach, z duszą i patyną. Z tego też zrodził się główny kierunek projektowy: stworzyć wnętrze, które odda ducha epoki, ale bez nadmiaru nostalgii. Przestrzeń miała być wygodna, nowoczesna, przyjazna młodej użytkowniczce – jednocześnie ciepła i praktyczna, z miejscem na książki, pracę zdalną i spotkania z przyjaciółmi.
Funkcjonalność zaprojektowana z chirurgiczną precyzją
Mieszkanie przeszło istotną przebudowę. Dzięki połączeniu dawnego WC i spiżarni powstała praktyczna przestrzeń gospodarcza z miejscem na pralkę i zabudowaną szafą, do której dostęp prowadzi z korytarza. Udało się także zlikwidować różnice poziomów podłóg, co wizualnie otworzyło mieszkanie i ułatwiło jego codzienne użytkowanie.
Wnętrze zostało maksymalnie wykorzystane – każda wnęka, każdy zakamarek został zamieniony w miejsce do przechowywania. Szafy i półki ukryto w gabinecie, kuchnia zyskała zabudowę po sam sufit, a w przedpokoju umiejętnie wkomponowano przestrzeń na garderobę.
Oświetlenie zaprojektowano warstwowo – dzięki temu użytkowniczka może z łatwością kreować nastrój odpowiedni do pracy, odpoczynku czy spotkań. Zastosowano również nowoczesne technologie – termostaty zdalne i inteligentny zamek – które podnoszą komfort życia i dostosowują mieszkanie do mobilnego stylu życia studentki.
Estetyka PRL i kolor Bauhausu
Projektując wnętrze, architektki z Machina Snu sięgnęły po estetykę późnego modernizmu i graficzną lekkość Bauhausu. Paleta kolorystyczna, oparta na odcieniach musztardowego, głębokiej zieleni, bordo i granatu, stała się motywem przewodnim – pojawia się rytmicznie w różnych częściach mieszkania: w tkaninach, detalach meblowych, frontach i oświetleniu.
Zestawienie oryginalnych mebli vintage ze współczesnymi zabudowami stworzyło opowieść o kontrastach – o tym, jak historia i nowoczesność mogą harmonijnie współistnieć. Stół, biurko, komoda i szafa to przedmioty z przeszłości, które dostały nowe życie – odnowione z dbałością o detal i szacunkiem dla ich pierwotnej formy.
Nowe elementy – jak kuchnia stylizowana na meblościankę czy inteligentny zamek wejściowy – wpisują się w ten dialog z przeszłością, ale nie dominują go. To wnętrze z przymrużeniem oka, w którym każdy detal ma swoją funkcję i historię.
Mieszkanie z duszą – świadomy wybór
Projekt Machina Snu to nie tylko aranżacja wnętrza, ale również opowieść o zrównoważonym podejściu do projektowania. Zachowanie oryginalnych elementów – jak dębowy parkiet czy wewnętrzne okienka – oraz renowacja mebli vintage to działania w duchu reuse, szanujące zarówno historię miejsca, jak i środowisko. Wszystkie nowe elementy wykonali lokalni rzemieślnicy – co dodatkowo podkreśla ideę odpowiedzialnego projektowania.
To mieszkanie nie udaje niczego – nie jest stylizacją na PRL ani wnętrzem galeryjnym. Jest prawdziwe, osobiste, funkcjonalne i ciepłe. To przestrzeń, która żyje w rytmie swojej właścicielki, wspiera jej codzienność i zaprasza do zatrzymania się choć na chwilę. W tej realizacji architektura nie krzyczy – szepcze historię mebli, barw i światła, łącząc przeszłość z teraźniejszością w harmonijną całość.



























Projekt: Machina Snu.
Zdjęcia: Marcin Grabowiecki.
Stylizacja: Eliza Mrozińska.