Przestrzeń, w której mieszka projektant wnętrz, rzadko bywa neutralna. Zazwyczaj staje się manifestem osobistych wyborów, estetycznych fascynacji i świadomego podejścia do projektowania. Tak jest również w prywatnym mieszkaniu Julii Zembrzuskiej – właścicielki studia Metry – zlokalizowanym na Starym Żoliborzu. Wnętrze zaprojektowała dla siebie i partnera, z myślą o codziennej pracy w domu, potrzebie światła, funkcjonalności i estetycznej intensywności, która nie nudzi się po jednym sezonie. Punktem wyjścia stała się modernistyczna architektura Żoliborza oraz potrzeba stworzenia przestrzeni wyrazistej, ale elastycznej – takiej, która pozwala na zmiany bez naruszania spójnej bazy.
Od labiryntu do otwartej kompozycji
Choć Julia Zembrzuska szczególnie ceni architekturę lat 20. i 30., jej własne doświadczenia mieszkaniowe obejmują różne dekady modernizmu. Dorastała w niskim bloku z lat 60. na Sadach Żoliborskich, a po wyprowadzce z domu rodzinnego mieszkała kolejno w kultowym Szklanym Domu projektu Juliusza Żurawskiego z lat 30., a następnie w kamienicy z tego samego okresu w okolicach placu Inwalidów. Niedawno sprzedane, by zyskać nieco więcej przestrzeni, ustąpiło miejsca opisywanemu dziś mieszkaniu w budynku z początku lat 50. Decydujące okazały się lokalizacja, otoczenie zielenią oraz kameralny charakter uliczki na Żoliborzu Oficerskim. Sama kamienica – zbudowana z „prawdziwej” cegły, o grubych ścianach i wysokości wnętrz sięgającej 2,8 metra – dawała solidną, modernistyczną bazę, choć jej pierwotny układ daleki był od ideału.
60-metrowe mieszkanie przypominało zbiór niewielkich, słabo doświetlonych pomieszczeń. Projektantka od początku zakładała radykalną ingerencję w funkcję, łącznie z przebudową ściany nośnej. Dzięki temu udało się otworzyć wnętrze i wpuścić do niego światło dzienne, które dziś swobodnie krąży pomiędzy strefami. Powstał jasny, blisko 30-metrowy pokój dzienny z aneksem kuchennym, przestronny korytarz z lustrzaną zabudową, łazienka z wanną i prysznicem oraz niemal 18-metrowa sypialnia z dużą szafą i miejscem do pracy. To funkcjonalna struktura podporządkowana codzienności, ale jednocześnie dająca szerokie pole do estetycznych eksperymentów.
Materiały, które mają charakter
Bazę wnętrza tworzy klasyczny dębowy parkiet ułożony w jodełkę, spokojne odcienie beżu w kuchni oraz stonowana paleta barw w łazience. Ta neutralność jest jednak tylko tłem dla materiałów o bardzo wyrazistym rysunku. W mieszkaniu pojawia się intensywnie plamisty granit Blanc du Blanc, zielony marmur Guatemala, ciemny czeczot orzechowy w wysokiej zabudowie kuchennej, delikatnie nadrapiany czeczot topoli na dużej szafce łazienkowej oraz klasyczny czeczot dębowy w sypialni. Każdy z tych materiałów wnosi własną narrację i fakturę, budując głębię bez potrzeby nadmiaru kolorów.
Nowoczesne, zaoblone linie przewijają się zarówno w autorskiej zabudowie stolarskiej zaprojektowanej przez Julię Zembrzuską, jak i w meblach ruchomych. W salonie stoi masywny, okrągły stół z początku lat 40., znaleziony w Łodzi, otoczony krzesłami z różnych estetycznych porządków – od modeli Mikado i Rey, przez Thoneta, po włoskie, rurowe formy z lat 80. Towarzyszą im wyrazisty, szklany stolik Picco the Finder, sofa polskiej marki Tamo Design oraz szafka RTV Pastform Furniture, subtelnie nawiązująca do duńskiego wzornictwa połowy XX wieku.
Kolor, sztuka i zmienność
Choć paleta bazowa pozostaje spokojna, wnętrze żyje dzięki mocnym akcentom artystycznym i kolorystycznym. Murale, grafiki, fotografie oraz intensywne dodatki pełnią tu rolę elementów zmiennych – takich, które można wymieniać wraz z potrzebą odświeżenia przestrzeni. Pojawiają się marmurowe lampy stołowe i ścienne, oprawy wiszące od Artery, charakterystyczny żółty wazon Pani Jurek, różowa ceramika Ende/Waliszewka, kultowe Kiwi projektu Lubomira Tomaszewskiego dla Ćmielowa, a także własnoręcznie wykonany stolik mozaikowy z intensywnie koralową fugą.
Istotnym narzędziem w budowaniu przestrzeni stały się lustra. Jest ich tu wiele – od tafli za zabudową kuchenną, dającej iluzję dodatkowego okna, przez przeszkloną szafę w przedpokoju, lustrzane drzwi do sypialni, aż po duże lustra wpuszczane w ściany łazienki i dekoracyjne tafle towarzyszące muralom. W dwustronnym mieszkaniu o ekspozycji wschód–zachód lustra wzmacniają światło i optycznie poszerzają przestrzeń, jednocześnie stając się integralnym elementem kompozycji.
Prywatne mieszkanie Julii Zembrzuskiej to przykład wnętrza, które nie szuka uniwersalnej akceptacji, lecz konsekwentnie opowiada o gustach i potrzebach swoich mieszkańców. Klasyczna, modernistyczna baza pozwala tu na odważne operowanie materiałem, kolorem i sztuką, bez ryzyka utraty spójności. To przestrzeń intensywna, ale przemyślana – zaprojektowana z myślą o pracy, codziennym życiu i możliwości ciągłych zmian. W świecie coraz bardziej jednorodnych aranżacji to mieszkanie pozostaje wyraźnym, osobistym głosem.


















Projekt: Julia Zembrzuska – studia Metry