Montpellier, ponad 300-tysięczna metropolia na południu Francji, przygotowuje się do kroku, który może zmienić sposób myślenia o mieszkalnictwie. Od 2026 roku w każdym nowym budynku mieszkalnym oraz obiekcie użyteczności publicznej ma się znaleźć przynajmniej jedno oryginalne dzieło sztuki współczesnej – zapisane w lokalnym prawie jako obowiązek dla deweloperów. To rozwiązanie, o którym mówi dziś Europa, a być może wkrótce cały świat, bo w skali miast jest precedensem: sztuka ma stać się stałym składnikiem architektury codzienności, nie dodatkiem „na końcu” inwestycji.
Montpellier jako muzeum codzienności
Nowe prawo miejskie w Montpellier zobowiązuje deweloperów do przeznaczenia minimum 1% wartości inwestycji na zakup dzieła sztuki. Za wybór i jakość realizacji odpowiada specjalny Komitet ds. orientacji i zarządzania artystycznego COPAQO, który ma nadzorować dobór prac, ich ekspozycję i trwałość w przestrzeniach docelowych.
Istotne jest też to, gdzie te prace będą funkcjonować. Część z nich pojawi się na zewnątrz, widoczna z ulic, inne trafią do wnętrz części wspólnych – klatek schodowych, holi, dziedzińców, budynków publicznych. Wszystkie pozostaną własnością miasta i nie będą mogły zostać sprzedane na aukcjach. Montpellier chce w ten sposób stworzyć metropolię-muzeum: przestrzeń, w której obcowanie ze sztuką jest tak naturalne jak przechodzenie przez plac czy wejście do własnego domu.
W praktyce oznacza to zmianę w myśleniu o architekturze. Budynek ma nie tylko spełniać funkcję mieszkaniową lub usługową, ale też nieść treść kulturową. Dzieło sztuki staje się elementem tożsamości inwestycji – czymś, co buduje relację mieszkańców z miejscem i z miastem.
Polska odpowiedź: Archicom Collection
Co ciekawe, podobna idea już działa nad Wisłą w ramach Archicom Collection. Polski deweloper wdraża model, w którym w kluczowych inwestycjach pojawiają się oryginalne dzieła uznanych artystów współczesnych, a sztuka jest traktowana jako pełnoprawny składnik projektu. Zanim prace trafią do apartamentów czy przestrzeni wspólnych, są publicznie pokazywane w Archicom Collection Gallery, dzięki czemu dostęp do nich ma każdy zainteresowany, nie tylko przyszli mieszkańcy.
Skala tych realizacji jest ambitna. W inwestycji M7 w superkwartale Towarowa 22 przestrzenie wspólne mają zostać uzupełnione fotografiami Helmuta Newtona, a część apartamentów będzie miała kolekcjonerski charakter, inspirowany ikonami kultury – wśród zapowiadanych prac pojawia się m.in. fotografia Marilyn Monroe autorstwa Douglasa Kirklanda.

Z kolei w Apartamentach Gutenberga na warszawskiej Woli planowana jest ekspozycja sitodruku Andy’ego Warhola The Alphabet Soup, a w Apartamentach Flare na Grzybowskiej – cykl akwafort Anisha Kapoora „Czerwony, czyli miłość”, dopełniony rzeźbą Pietera Obelsa nawiązującą do historii miejsca. Ten sposób myślenia o inwestycji odwraca klasyczną hierarchię: sztuka nie jest tu dekoracją dobraną do lobby, tylko partnerem architektury, który współtworzy narrację budynku.

Czy to nowy standard projektowania miast?
Montpellier nie działa w próżni. We Francji od lat 50. istnieje zasada „1% na sztukę” dla obiektów użyteczności publicznej; od 1951 roku zrealizowano tam tysiące projektów artystycznych w ramach tego programu. Nowością jest rozszerzenie obowiązku na budownictwo mieszkaniowe i sektor deweloperski, co może okazać się przełomem w skali miast.
Argumenty są podwójne. Z jednej strony to wartość kulturowa i społeczna: sztuka w codziennym otoczeniu wzmacnia poczucie jakości życia, lokalną tożsamość i emocjonalną więź z miejscem. Z drugiej – to konkretna wartość rynkowa: budynki z unikalnym programem artystycznym zyskują rozpoznawalność, charakter i prestiż, które trudno uzyskać samą architekturą czy standardem wykończenia.
Jeśli więc Montpellier i Archicom Collection mówią o przyszłości miast, to nie w języku chwilowej mody, ale w języku urbanistycznej odpowiedzialności: o przestrzeni, która ma być nie tylko funkcjonalna, lecz także kształtująca wrażliwość.
Zdjęcia: materiały prasowe.