Po czterech latach od otwarcia pierwszej lokalizacji Waszyngton W96 – miejsca, do którego w weekendy ustawiają się kolejki po śniadania – inwestorzy wracają na Pragę z kolejnym adresem. Tym razem w dynamicznie rozwijającym się kompleksie Soho. Do projektu ponownie zaprosili Mikołaja Wojciechowskiego, dziś współtworzącego wraz z Maciejem Graneckim i Maciejem Kuratczykiem pracownię Public. Założenia były jasne: wykorzystać wysokość i potencjał surowej przestrzeni, wyraźnie podzielić funkcje, dobudować tożsamość miejsca detalem i światłem, a całość doprawić nutą sztuki – tak, by „nowy Waszyngton” był rozpoznawalny, lecz nieoczywisty.
Ściana, która rysuje plan
Architekci z Public podzielili wnętrze na dwie klarowne strefy. Kuchnię i zaplecze zamknęli za potężną, fornirowaną ścianą, która nie tylko porządkuje logistykę, ale też prowadzi narrację przestrzeni. Jej bieg zaczyna regał sprzedażowy z półkami z giętej blachy. Dalej okienko do składania zamówień, którego prosty kształt zamyka geometrycznie przełamane zwieńczenie – motyw powtórzony symetrycznie w oknie na kuchnię. W ciągu wysokich drzwi do zaplecza i toalety wkomponowano stalowy, projektowany na wymiar uchwyt, zrównany na wysokość z kamiennymi blatami wydawczymi. Na finał – lustro o znajomym, geometrycznym rysunku. Pustkę wysokiego wnętrza domyka wzdłuż całej ściany kraciasta tkanina, która łapie proporcje i temperaturę miejsca. Za precyzyjne „posadzenie” wszystkich poziomów odpowiadała współpracująca z architektami firma Różne Rzeczy.
Rytm koloru i światła
Druga część lokalu – sala ze stolikami – jest świadomym kontrapunktem dla uporządkowanego zaplecza. Tu rządzą kolor i miękki ruch. W witrynie biegnie długa kanapa, nad nią zawisły specjalnie zaprojektowane latarenki. Centralny moduł tworzy zielony pas stołów, a posadzkę zdobią płytki o wyrazistym wzorze. Architekci w niemal każdym projekcie sięgają po współpracę z inspirującymi twórcami – tym razem zaprosili Sarah Mari Shaboyan, australijską graficzkę. Na bazie szkiców do wnętrza powstała kolorowa grafika, lekko żartobliwe nawiązanie do nazwy lokalu i jego charakterystycznych elementów. To jednocześnie znak, że w Waszyngton Soho „gościnność” ma także wymiar wizualnej opowieści.
Smak marki
Za estetyką idzie smak. W nowej lokalizacji zjesz te same śniadania, które ugruntowały renomę Waszyngtonu W96. W filiżankach pachnie kawa z palarni „Chłopaki”, prowadzonej przez właścicieli, a słodkie akcenty przygotowuje Michał Kosowski – współtwórca sukcesu Waszyngtona i siostrzanej Żony Krawca. To właśnie ta konsekwencja – równowaga między znanym a świeżym – sprawia, że Soho dopisuje Waszyngtona do własnej mapy codziennych rytuałów.
Waszyngton Soho to przykład architektury gościnności: klarowny podział funkcji, ściana–mechanizm porządkujący zaplecze, świadomie zbudowana scenografia światła i materiałów, a w części dla gości – swoboda koloru, znak artysty i miękki, miejski puls. Pracownia Public rysuje tu opowieść o miejscu, które zna swoją publiczność, ale nie rezygnuje z eksperymentu. Efekt? Kawiarnia, do której wraca się nie tylko na śniadanie, lecz także po doświadczenie przestrzeni – spójnej, charakternej, zapamiętywalnej.












Projekt: Pracownia Public w skłądzie: Mikołaj Wojciechowski, Maciej Granecki i Maciej Kuratczyk.
Zdjęcia: Maja Bułkowska.