Nowe mieszkanie Oli Nowak w warszawskich Włochach to przestrzeń zaprojektowana dla życia w ruchu i dla chwil, kiedy ten ruch wreszcie można zatrzymać. Influencerka, podróżniczka i kulinarna pasjonatka, połączyła dwa sąsiednie lokale w jeden 90-metrowy apartament, a pracownia Deer Design pod kierunkiem architektki Joanny Grotkowskiej nadała mu formę jasnego, harmonijnego japandi z delikatnie kobiecym akcentem. Punktami wyjścia były potrzeba regeneracji po intensywnych wyjazdach i otwarta, gościnna strefa dzienna – miejsce spotkań, gotowania i spokojnego bycia „u siebie”. Projekt od początku opierał się na naturalnych materiałach, organicznych liniach oraz funkcjonalnym układzie, który miał pracować na rytm codzienności właścicielki.
Dwa mieszkania, jeden spójny rytm
Po zespoleniu lokali architektki przeorganizowały plan w sposób prosty, a zarazem strategiczny. Powstała szeroka strefa dzienna połączona z kuchnią i jadalnią, zaprojektowana jako centralna oś domu. Druga, pierwotnie osobna kuchnia, została zamieniona w główną sypialnię z garderobą, co pozwoliło odzyskać intymność i uporządkować funkcje. Ten ruch nie tylko poprawił ergonomię, ale też nadał mieszkaniu logiczną narrację: od wejścia prowadzi się płynnie w stronę wspólnej przestrzeni, a dalej – do bardziej prywatnych stref odpoczynku.
Największym wyzwaniem technicznym okazały się różnice poziomów podłóg i sufitów ujawnione po wyburzeniu ściany. Zamiast maskować je półśrodkami, zdecydowano się na pełne wyrównanie wszystkich powierzchni. To decyzja, która zadziałała jak ciche domknięcie kompozycji – dzięki niej wnętrze nie zdradza swojej „podwójnej” genezy, a odbiera się je jako jednolitą, konsekwentną całość.
Materia i światło w duchu japandi
Estetykę mieszkania zbudowano na miękkim minimalizmie. Jasna paleta barw, naturalne drewno i obłe formy prowadzą wnętrze spokojnym, równym tempem. W strefie dziennej i kuchni pojawiają się wielkoformatowe spieki na podłodze, które porządkują przestrzeń jedną płaszczyzną i podbijają wrażenie światła. To tło neutralne, ale nie chłodne – raczej rozjaśnione jak poranek po długiej podróży.
Japandi, które w tym projekcie gra pierwsze skrzypce, nie zatrzymuje się na czystym minimalizmie. Architektki wprowadziły subtelne, kobiece akcenty w dodatkach i rytmie detalu, a sama Ola dołożyła do tej kompozycji własny wybór części mebli. W efekcie wnętrze nie jest anonimowe: pozostaje oszczędne w formie, ale ma w sobie miękkość osobistej historii.
Kuchnia jako domowy kompas
Dla właścicielki, która kocha gotować i testować nowe smaki, kuchnia była kluczową sceną codzienności. Zaprojektowano ją otwarcie, z półwyspem sprzyjającym zarówno pracy w pojedynkę, jak i wspólnemu gotowaniu z przyjaciółmi. Ergonomia idzie tu przed dekoracją: układ jest klarowny, a jasne fronty i jednolita posadzka pozwalają kuchni naturalnie stapiać się z salonem.
Strefa wypoczynku, choć połączona z kuchnią, zachowuje własny spokój. Wygodne siedziska, miękkie tekstylia i elektryczny kominek nadają wnętrzu przytulności. To miejsce, które potrafi być tłem dla rozmów i kolacji, ale też bezpiecznym lądowaniem po powrocie z podróży. W podobnym tonie zaprojektowano łazienkę – powiększoną, z dużym prysznicem i zabudową ukrywającą funkcje techniczne – oraz sypialnię, w której garderoba porządkuje przestrzeń, a subtelne dodatki budują atmosferę wyciszenia.
Mieszkanie Oli Nowak jest przykładem tego, jak architektura wnętrza może nadążać za życiem, a jednocześnie tworzyć dla niego spokojną przeciwwagę. Deer Design stworzyło tu przestrzeń jasną, uporządkowaną i miękką w odbiorze – japandi nie jako styl-etykietę, lecz jako sposób na dom, który oddycha naturalnymi materiałami i łagodnym światłem. Połączenie dwóch lokali, wyrównanie poziomów, konsekwentna paleta i mądrze rozplanowana strefa dzienna sprawiły, że apartament stał się nie tylko „nowym lokum”, ale pełnoprawnym azylem: gotowym na codzienność, gości, kulinarne eksperymenty i spokojne powroty z daleka.


















Projekt: arch. Joanna Grotkowska – Deer Design
Zdjęcia: Marta Wołosz-Molenda.