Marka COTO narodziła się z osobistego doświadczenia rodzicielstwa i wrażliwości projektowej. Jej założyciele – Sylwia Chojnacka, Sylwia Brzeska i Paweł Brzeski – od lat obserwowali, jak ogromne znaczenie ma przestrzeń, w której dorasta dziecko. Brak odpowiednich rozwiązań na polskim rynku, a także własne poszukiwania mebli łączących estetykę, funkcjonalność i trwałość, stały się impulsem do stworzenia czegoś nowego.

COTO to jednak nie tylko kolekcja mebli dziecięcych, ale przede wszystkim manifest długowieczności i świadomego designu. To projekty, które rosną razem z dzieckiem, wspierają jego rozwój i zapisują historię codzienności. U ich podstaw leżą wartości zaczerpnięte z filozofii Montessori i Reggio Emilia oraz głęboki szacunek do rzemiosła, naturalnych materiałów i ponadczasowej prostoty.

O idei stojącej za marką, inspiracjach i wyzwaniach związanych z projektowaniem mebli dla najmłodszych z zespołem COTO rozmawia Joanna Kielar.

Jak narodził się pomysł stworzenia marki COTO? Czy pamiętacie moment, w którym stwierdziliście: „to jest ten kierunek”?

Nie było jednego kluczowego momentu, w którym stwierdziliśmy „to jest ten kierunek. Tych chwil było wiele, a sama idea marki dojrzewa razem z nami przez kilka lat – właściwie od momentu, kiedy część z nas została rodzicami, a część dopiero planowała rodzicielstwo. To doświadczenie sprawia, że zaczyna się intensywniej myśleć o przestrzeni, w której dorasta dziecko, i o tym, jak ogromny wpływ ma ono na jego rozwój.

Kiedy sami potrzebowaliśmy wyposażyć pokoje naszych maluchów i przeszukiwaliśmy sieć w poszukiwaniu rozwiązań, które sprostają naszym oczekiwaniom, dostrzegliśmy, że na polskim rynku jest ich niewiele. To odkrycie stało się jednym z impulsów do stworzenia marki.

Przez około trzy lata pracowaliśmy nad ideologią COTO, a każdy kolejny krok – obserwacja naszych dzieci, rozmowy z innymi rodzicami, zagłębianie się w literaturze czy doświadczenia projektowe – umacniał nas w przekonaniu, że właśnie ta droga ma sens.

Równolegle coraz mocniej odczuwaliśmy ulotność czasu, doświadczenie znane chyba każdemu rodzicowi. Z tej refleksji narodziło się pragnienie, aby nasze meble były czymś więcej niż przedmiotami – by stały się małym manifestem długowieczności, trwałym elementem codzienności, który niesie w sobie ślady i wspomnienia, a jednocześnie pozostaje obecny w teraźniejszości.

Macie doświadczenie w projektowaniu wnętrz – w jaki sposób wpłynęło to na myślenie o meblach dla dzieci?

Doświadczenie w projektowaniu wnętrz nauczyło nas patrzeć na przestrzeń całościowo – zwracać uwagę na proporcje, skalę, światło i potrzeby użytkowników. Wielokrotnie projektowałyśmy mieszkania i domy z pokojami dziecięcymi, co pokazało nam, że takie wnętrza nigdy nie mogą być skończone i zamknięte – muszą zostawiać miejsce na rozwój, pasje i zmieniające się zainteresowania.

To podejście przenieśliśmy do mebli dziecięcych. Powinny być estetyczne i trwałe, ale przede wszystkim funkcjonalne, wspierające codzienność dziecka i łatwe do adaptacji w różnych etapach życia. Zależy nam na tym, aby meble harmonijnie wpisywały się w domową przestrzeń, odpowiadając zarówno na potrzeby dzieci, jak i rodziców.

Wasza marka czerpie inspiracje ze skandynawskiej prostoty, ale jednocześnie ma bardzo osobisty charakter. Co było dla Was największą inspiracją przy tworzeniu pierwszych projektów?

Największą inspiracją były nasze własne doświadczenia jako rodziców i projektantów, ale też uważna obserwacja dzieci – naszych, dzieci z rodziny i przyjaciół, a także tych spotykanych w parkach, kawiarniach czy muzeach. Zafascynowała nas ich ciekawość, potrzeba samodzielności i szczerość – brak uprzedzeń i ogromna determinacja, by osiągnąć cel. Chcieliśmy, aby nasze meble w tym towarzyszyły – wspierały i pomagały lecz nie wyręczały.

Świadomie wybraliśmy drewno i pracę lokalnych rzemieślników, by oddać hołd tradycyjnemu rzemiosłu, które zanika w obliczu masowej produkcji. Dzięki temu każdy mebel jest niepowtarzalny – podobny do innych, ale z własnym charakterem, jak dziecko, które ma z niego korzystać.

Można powiedzieć, że inspiracją stało się samo życie – codzienność, która bardzo szybko się zmienia, i świadomość, że meble mogą być czymś więcej niż tylko przedmiotami użytkowymi. Mogą trwać, rosnąć wraz z dzieckiem i zapisywać historię rodziny.

Mówicie, że „otoczenie kształtuje dziecko”. Jak przekładacie tę filozofię na konkretne rozwiązania w Waszych meblach?

Nasze meble są zaprojektowane w skali dziecka. Półki umieszczone na wysokości wzroku i w zasięgu rąk pozwalają samodzielnie sięgać po książki czy zabawki, a lekkie zaokrąglone krzesełka można bez trudu przenieść tam, gdzie są potrzebne. Akcesoria wspierają utrzymywanie porządku i sprawiają, że codzienne czynności stają się naturalną nauką samodzielności. Dziecko, które dorasta w estetycznym otoczeniu, podświadomie kształtuje w sobie poczucie piękna i wrażliwości, które będą mu towarzyszyć w dorosłym życiu.

Dbamy, by każdy produkt powstawał z bezpiecznych, naturalnych i trwałych materiałów, a modułowa konstrukcja naszych mebli sprawia, że mogą zmieniać się wraz z potrzebami rodziny. Dzięki temu stają się ponadczasowe – towarzyszą maluchowi przez lata i rosną razem z nim.

Przeczytaj też:  Architektoniczna opowieść o lesie – wystawa czasowa w Muzeum II Wojny Światowej zaprojektowana przez Biuro Kreacja

Wierzymy, że taka przestrzeń nie tylko wspiera rozwój, ale też daje poczucie bezpieczeństwa, buduje pewność siebie i pozwala dziecku kształtować poczucie sprawczości.

Czym dla Was jest „ponadczasowość” w designie dziecięcym?

„Ponadczasowość” w designie dziecięcym rozumiemy jako tworzenie mebli, które nie kończą swojej roli wraz z określonym etapem dorastania. Nasze projekty są neutralne i minimalistyczne w formie – dzięki czemu mogą być obecne nie tylko w pokoju dziecka, ale też w salonie, gabinecie czy innych przestrzeniach domu. Nie narzucają stylu, lecz stają się tłem, które można wypełniać aktualnymi pasjami i zainteresowaniami dziecka.

Ponadczasowość to dla nas również materiały – naturalne drewno, które pięknie się starzeje, można je odnawiać i przekazywać kolejnemu pokoleniu. Dzięki temu mebel nie jest „na chwilę”, ale towarzyszy rodzinie przez lata zmieniając swoje miejsce i funkcję. Wierzymy, że taki design zamiast się zestarzeć, nabiera wartości wraz z czasem i historią, którą wspólnie tworzy.

W Waszych produktach pojawia się dąb oraz naturalne tkaniny – dlaczego wybór materiałów był tak istotny?

Wybór materiałów był i wciąż jest dla nas kluczowy, bo to one w dużej mierze decydują o tym, jak mebel starzeje się i jak długo może towarzyszyć rodzinie. Dzisiejszy rynek bywa zalewany plastikiem – materiałem łatwo dostępnym, produkowanym na masową skalę i chętnie wybieranym ze względu na niską cenę. Jednak takie rozwiązania szybko się starzeją, nie dają możliwości odnawiania i w żaden sposób nie służą środowisku.

My postawiliśmy na dąb, bo jest wyjątkowo trwały, odporny na codzienne użytkowanie i nabiera charakteru z czasem. Tkaniny wprowadzają do wnętrza miękkość, ciepło i autentyczność – sprawiają, że przestrzeń jest nie tylko funkcjonalna, ale też przyjazna i harmonijna.

Dzięki takiej selekcji nasze produkty zachowują neutralny ponadczasowy charakter, a jednocześnie stają się tłem dla zmieniających się pasji i potrzeb.

Regał PION

Jak wygląda proces projektowy u Was w pracowni – od pierwszej idei po gotowy mebel?

Proces projektowy zaczyna się od obserwacji i potrzeby – najczęściej tej, którą zauważyliśmy u naszych dzieci albo w codziennych sytuacjach. Na tej bazie powstają pierwsze szkice i rozmowy w zespole, podczas których sprawdzamy, jak dana idea może realnie wspierać dziecko w jego rozwoju.

Kolejny etap to modele 3D i prototypy, które od razu trafiają w ręce naszych najmłodszych testerów – to oni weryfikują, czy rozwiązanie działa tak, jak sobie założyliśmy. Często wracamy do wstępnych szkiców, zanim uda się osiągnąć formę i funkcję, które w pełni nas satysfakcjonują.

Na końcu pracujemy nad detalami wykonania – dopracowaniem technologii i detali. Dzięki temu każdy mebel, zanim trafi do domu, przechodzi długą drogę – od idei, przez testy i poprawki, aż po gotowy produkt.

Krzesełko PLOF czy regał PION to przykłady mebli, które rosną razem z dzieckiem. Który z projektów był dla Was największym wyzwaniem i dlaczego?

Zdecydowanie największym wyzwaniem było dla nas krzesełko PLOF. Choć wygląda na bardzo proste, to właśnie takie projekty rodzą najwięcej zagadek konstrukcyjnych. Pracowaliśmy nad nim blisko dwa lata – w tym czasie powstało wiele prototypów, które nasze dzieci testowały pod naszym okiem wyznaczając nam kolejne punkty wyjścia do zmian i poprawek.

Krzesła PLOF

Najtrudniejszym elementem okazało się oparcie – z jednej strony zależało nam na lekkiej, obłej formie, z drugiej musieliśmy zmierzyć się z ograniczeniami technologicznymi i właściwościami materiału. Dlatego opracowaliśmy proces, który łączy precyzję maszyn CNC z pracą ludzkich rąk, pozwalając zachować płynne usłojenie i naturalny charakter drewna.

Od początku myśleliśmy też o tym, by pracować z poszanowaniem surowca – projektując tak, aby produkować jak najmniej odpadów. PLOF nauczył nas ogromnej cierpliwości, a jednocześnie pokazał, że prostota w designie wymaga największej uważności i dbałości o każdy detal.

Podczas Łódź Design Festival Wasze produkty stały się częścią wystawy nie_koniec / un_end. Jakie emocje towarzyszyły Wam, widząc dzieci korzystające z nich w tak wyjątkowym kontekście?

Towarzyszyło nam ogromne wzruszenie. Robiło się nam naprawdę ciepło na sercu, kiedy widzieliśmy, że dzieci same z siebie podchodzą do naszych mebli, siadają na nich, przesuwają je, a nawet przenoszą. Choć na wystawach obiekty zazwyczaj powinny pozostać na swoim miejscu, dla nas to, że dzieci instynktownie chciały wejść z nimi w interakcje, było największym z możliwych komplementów.

To była szczera, naturalna reakcja, której nie trzeba było w żaden sposób wywoływać – i właśnie ona utwierdziła nas w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku.

Przeczytaj też:  „Kasia, rób swoje” – rozmowa z Katarzyną Buczkowską-Grobecką, założycielką pracowni Ktura Architekci

Była to też nasza pierwsza publiczna prezentacja, więc obok wzruszenia czuliśmy stres i tremę. Zastanawialiśmy się, czy inne dzieci pokochają nasze produkty tak samo, jak nasze własne maluchy. Widząc ich spontaniczną radość i chęć korzystania z mebli, poczuliśmy, że nasze założenia mają sens.

Obserwując rynek mebli dziecięcych, często mówicie o potrzebie alternatywy dla produktów masowych. Kim są Wasi odbiorcy i co jest dla nich najważniejsze przy wyborze mebli?

Nasi odbiorcy to rodzice, którzy szukają mebli trwałych i zaprojektowanych na lata. To osoby świadome, które zwracają uwagę nie tylko na jakość materiałów, bezpieczeństwo i funkcjonalność, ale też na to jak dany przedmiot wspiera rozwój dziecka.

Widzimy, że coraz więcej rodziców dokonuje zakupów w sposób przemyślany – zamiast wybierać produkty masowe, wolą inwestować w rzeczy, które będą służyć dłużej, są naturalne i niosą w sobie wartość emocjonalną. To oni tworzą naszą społeczność.

Jak reagują rodzice na Wasze podejście do projektowania – łączenie funkcjonalności z filozofią Montessori i Reggio Emilia?

Rodzice często mówią nam, że traktują nasze podejście jako zbiór mikro-wskazówek zaczerpniętych z literatury o Montessori czy Reggio Emilia. To filozofie, o których coraz częściej się mówi i które wielu rodziców zaczyna zgłębiać, szukając sposobów na wspieranie dziecka w codzienności.

Nasze meble i treści stają się dla nich małym przewodnikiem – podpowiadają, jak w naturalny sposób, poprzez codzienne czynności, uczyć dziecko samodzielności, estetyki i porządku. Porządku rozumianego nie jako obowiązek narzucony przez dorosłych, lecz jako przyjemność i poczucie, że kontroluje się własną przestrzeń. To subtelna różnica, ale właśnie ona sprawia, że dzieci chętniej wchodzą w interakcję z otoczeniem i rozwijają samodzielność.

Niedawno odebraliście nagrodę must have – jak odbieracie to wyróżnienie?

Nagroda must have to dla nas ogromne wyróżnienie – przede wszystkim, dlatego, że ma szczególną wagę w świecie polskiego designu. Odbieramy ją jako potwierdzenie, że nasze produkty nie tylko trafiają w potrzeby najmłodszych, ale też przechodzą weryfikację doświadczonej rady ekspertów. To ważne, bo choć nasze meble tworzymy z myślą o dzieciach, to decyzję o ich wyborze zawsze podejmują dorośli.

Docenienie ze strony profesjonalistów utwierdziło nas w przekonaniu, że udało się znaleźć balans między funkcjonalnością, estetyką i wartościami, które są ważne także dla rodziców.

Czy planujecie poszerzenie oferty – na przykład o łóżka czy biurka, o których wspominaliście?

Tak, zdecydowanie planujemy poszerzenie oferty – wśród projektów, nad którymi pracujemy znajdują się m.in. biurko czy łóżko. Każdy produkt wymaga jednak od nas dużej uważności, czasu i wielu testów, dlatego nie spieszymy się z ich wprowadzaniem. Zależy nam, aby spełniały te same standardy, które przyświecały nam przy pierwszych realizacjach – były trwałe, bezpieczne i wspierały dzieci w codzienności.

Jesteśmy też na etapie obserwowania rynku i sprawdzania, jak nasze dotychczasowe produkty są przyjmowane przez odbiorców. To pomaga nam podejmować świadome decyzje i rozwijać kolekcje w takim kierunku, który odpowie na realne potrzeby rodzin.

Jak wyobrażacie sobie przyszłość COTO – bardziej jako markę butikową, czy chcecie z czasem docierać do szerszego grona odbiorców?

Chcemy z czasem docierać do szerszego grona odbiorców – nie tylko poprzez nasze produkty, ale też przez wartości i treści, które pielęgnujemy. Widzimy, że wśród rodziców rośnie świadomość – coraz więcej osób interesuje się psychiką dziecka, wspieraniem samodzielności czy rozwojem motoryki małej i dużej. Nasze produkty i treści, które im towarzyszą, są odpowiedzią właśnie na te potrzeby.

Celem coto jest wspieranie rozwoju dziecka poprzez otoczenie i dobrze zaprojektowane meble. Dlatego zależy nam, aby nasze rozwiązania były dostrzegane przez rodziców, którzy podejmują świadome decyzje.

Jakie jest Wasze największe marzenie związane z marką – projekt, miejsce, współpraca?

Naszym największym marzeniem jest, aby meble coto trafiły do jak największej liczby domów i wspierały codzienności dzieci na całym świecie – nie tylko w Polsce. Chcielibyśmy też móc współpracować z przedszkolami, bibliotekami czy instytucjami kultury, tworząc przestrzenie, w których dzieci czują się swobodnie, bezpiecznie i mają przestrzeń do rozwoju.

Chcielibyśmy nawiązać współpracę z projektantami i markami, które podobnie jak my wierzą, że design może realnie wpływać na jakość życia. A jeśli chodzi o projekt – najpiękniejszą wizją jest dla nas kolekcja, która od początku do końca powstanie w dialogu z dziećmi, bo to one są naszymi użytkownikami i najszczerszymi krytykami.

Dziękuję za rozmowę.