Są projekty, które powstają z myślą o przyszłych użytkownikach, i są takie, które rodzą się z osobistej potrzeby – potrzeby stworzenia miejsca, które będzie tłem dla codzienności, przestrzenią na oddech i zmianę. Tak właśnie było ze 100-metrowym mieszkaniem w kamienicy na wrocławskim Brochowie, zaprojektowanym przez Kamilę Potocką – współzałożycielkę Madde Studio – dla siebie i swojego partnera. To nie tylko realizacja zawodowa, ale i osobista – wynik doświadczenia, intuicji i refleksji nad tym, czym dziś może być mieszkanie w zabytkowej tkance miejskiej. To również opowieść o tym, jak świadomie projektować wnętrze, które nie musi być „skończone”, by być kompletne.
Historia miejsca
Kamienica, w której znajduje się mieszkanie, powstała w 1910 roku jako część osiedla robotniczego dla kolejarzy. Z założenia budynki te nie miały bogatych zdobień ani wysokich sufitów – wnętrza miały być funkcjonalne, skromne, ale solidne. Dziś Brochów to jedna z dynamiczniej rozwijających się dzielnic Wrocławia – w sąsiedztwie trwa rewitalizacja dawnej remizy strażackiej według projektu Zbigniewa Maćkowa.
Mieszkanie zlokalizowane na jednym z wyższych pięter kamienicy zyskało na wartości dzięki południowej ekspozycji okien, przez które wlewa się światło, oraz oryginalnym detalom, jak delikatne kwiatowe sztukaterie w dwóch pomieszczeniach i oryginalna drewniana stolarka prowadząca na loggię. Mimo iż większość pierwotnych elementów była w złym stanie lub nie zachowała się wcale, mieszkanie niosło w sobie potencjał.
Funkcjonalność i światło
Chociaż powierzchnia mieszkania wydaje się komfortowa, jego pierwotny układ był mało ustawny. Architektka postawiła na przemyślane korekty układu funkcjonalnego, które nie ingerowały w konstrukcję, ale zdecydowanie poprawiły codzienne użytkowanie przestrzeni. Największe zmiany objęły łazienkę i kuchnię – ich układ został dostosowany do potrzeb użytkowników. Zlikwidowano przejście z kuchni do łazienki i połączono ją z toaletą, co wymagało m.in. przesunięcia otworów drzwiowych i wprowadzenia naświetli, doświetlających ciemny korytarz naturalnym światłem.
Pozostałe pomieszczenia – salon, sypialnia i gabinet – zostały zaprojektowane bardziej elastycznie, z myślą o możliwości zmiany w przyszłości. Kluczowe było stworzenie czystej, spokojnej bazy, która z czasem będzie mogła przyjąć różne odsłony.
Estetyczna prostota i miękkość materiałów
Wnętrze jest jasne, ciepłe, naturalne – dokładnie takie, jak chcieli mieszkańcy. Zastosowano sosnowe deski w całym mieszkaniu, dzięki czemu przestrzeń nabrała spójności i miękkości. Ściany zostały pomalowane na złamaną biel, tworząc tło dla życia i zmian.
Łazienka – jako jedyne pomieszczenie wykończone w płytkach – utrzymana jest w tej samej tonacji, co reszta mieszkania. Dominują biel, ciepłe szarości oraz drewno – obecne w różnych formach i gatunkach: sosna, dąb, teak oraz fornir jabłoniowy. Mieszkanie nie miało być przesadnie wystylizowane. Zamiast odtwarzać klimat retro, właściciele postawili na połączenie nowoczesnych elementów z meblami z historią.
Większość wyposażenia pochodzi z drugiej ręki. Dzięki temu przestrzeń może się zmieniać – meble można wymieniać, przestawiać, dopasowywać do nowych potrzeb. Taki elastyczny model życia i urządzania sprawia, że mieszkanie „żyje” razem z mieszkańcami, nie zamykając się w jednej stylizacji.
Projektowanie mieszkania dla siebie
Dla architektki wnętrz projektowanie własnego mieszkania to wyjątkowe doświadczenie – pełne zarówno swobody, jak i wyzwań. Z jednej strony Kamila Potocka doskonale znała swoje potrzeby i mogła precyzyjnie zaplanować wszystkie funkcje. Z drugiej – mnogość możliwych rozwiązań i znajomość materiałów utrudniała wybór. Kluczowe stało się znalezienie stylu, który będzie bliski sercu, ale też współgrający z architekturą kamienicy. W efekcie powstało mieszkanie, które nie epatuje formą, ale skupia się na jakości codzienności. To przestrzeń, która pozwala oddychać, rozwijać się, zmieniać bez presji perfekcyjnego wystroju.
Mieszkanie na wrocławskim Brochowie to nie pokazowa aranżacja, a dojrzała, osobista przestrzeń, w której widać zarówno rękę architektki, jak i codzienność jej mieszkańców. Zamiast odtwarzać konkretny styl, postawiono na funkcjonalność, światło, materiały, które starzeją się z godnością i gotowość na zmiany. Takie wnętrza są prawdziwe – i właśnie dlatego tak inspirujące.
























Zdjęcia: Kamila Potocka.