Czasem historie o mieszkaniu zaczynają się od wielkiej wizji. A czasem – od wnęki po służbówce oddanej sąsiadowi w zamian za przysługę. Tak właśnie było tu – w trzypokojowym mieszkaniu na warszawskim Nowym Mieście, które odziedziczyły trzy siostry: Elżbieta, Anna i Maria. Mieszkały w różnych krajach Europy, miały swoje życia, ale łączył je wspólny adres, który wymagał generalnego remontu i zaufania.
Z pomocą przyszła Joanna Lemka-Wójcik z jlw studio, która nie tylko zaprojektowała wnętrze, ale przeprowadziła cały proces – od inwentaryzacji, przez koordynację ekip, po stylizację gotowego wnętrza. W projekcie nie było miejsca na zbędne obrazki – żadnych fotorealistycznych wizualizacji, tylko konkretne decyzje, schematy i zgrany remontowy sprint.
Mieszkanie z historią
Lokal miał potencjał – ponad 110 metrów, trzy sypialnie, salon z kuchnią i jadalnią, dobre światło. Ale też: stare instalacje, nieoczywisty układ i brak jednego z pokoi, który zniknął wraz ze służbówką. Po rozmowach z rodziną okazało się, że kiedyś babcia oddała go sąsiadowi. Została tylko ściana z zaszputowaną wnęką po drzwiach. Tak zaczęła się opowieść o przeszłości, która subtelnie wplotła się w nowe.
Projekt zakładał stworzenie mieszkania na wynajem, ale z duszą – miejscami mocno użytkowego, ale nie bez wdzięku. Bazą stały się pastelowe kolory, biel i drewno – odcienie beżu, szałwii, brudnego różu i błękitu. W łazienkach i kuchni pojawiły się lastrykowe płytki, a w reszcie pomieszczeń pozostawiono i odnowiono oryginalny drewniany parkiet – polski klasyk z połyskiem i historią.
Styl pod wynajem z twistem
W całym projekcie chodziło o znalezienie balansu – między budżetem a estetyką, funkcjonalnością a lekkim mrugnięciem oka. Choć budynek pochodzi z lat 70., wnętrze zyskało kamieniczny vibe: sztukaterie, rozeta sufitowa i podświetlone kinkietami detale, które tworzą klimat. Na życzenie inwestorek pojawiły się drzwi dwuskrzydłowe między salonem a gabinetem – klasyczne, ale praktyczne.
W salonie zachowano jeden sentymentalny element – stary kredens po babci, witrynę z duszą, która trzyma się dzielnie między nowymi meblami. Reszta to minimal: kuchnia z wyspą, pojemne szafy w korytarzu i sypialniach, a poza tym tylko to, co konieczne – sofa, stół, biurko, łóżko. Dzięki temu przyszły najemca może łatwo dopasować przestrzeń do siebie.
Ekspresowy remont z efektem wow
Czas? Ekspresowy. Remont trwał dwa miesiące – od wyburzeń, przez nowe instalacje, po cyklinowanie podłóg. Potem montaż mebli, wykończenia i dostawy. Wszystko wystartowało z końcem czerwca, a w październiku można było już robić sesję zdjęciową.
Bez zbędnych „wizualek”, z konkretną listą wyposażenia i precyzyjną dokumentacją techniczną, projekt był od początku nastawiony na efekt końcowy, a nie na długie modelowanie. To przykład, że można projektować z głową, sercem i exelem w tle – i wyjść z tego z wnętrzem, które po prostu działa.
To mieszkanie nie próbuje być apartamentem w kamienicy ani katalogową perfekcją. Jest trochę IKEA, trochę klasyczna Warszawa, trochę babcina pamiątka, trochę Instagram. I właśnie dlatego tak działa – bo jest autentyczne, osadzone w miejscu i czasie, ale nie zamknięte na przyszłość.















Projekt i stylizacja: Joanna Lemka-Wójcik, jlw studio.
Zdjęcia: Ula Mróz.
Zobacz inne projekty pracowni jlw studio:
Opowieść o mieszkaniu, które pamięta niemal sto lat
Przestrzeń na lata – metamorfoza mieszania na Bemowie
Wygodny „second home” na warszawskich Zawadach projektu JLW Studio
Szałwia, granat, biel i jodełka francuska w realizacji jlw studio
Mieszkanie na wynajem na warszawskim Ursynowie – projekt jlw studio
Mid-century modern w śródmiejskiej kamienicy – projekt JLW Studio
Quiet luxury na warszawskich Zawadach. Mieszkanie Polki i Duńczyka
Nowoczesność z nutą vintage – mieszkanie dla rodziny na Starych Bielanach
Klimat francuskiej kamienicy na warszawskim Mokotowie
Metamorfoza apartamentu na Żoliborzu: nowoczesność i funkcjonalność
Adaptacja mieszkania na poddaszu na gabinety psychoterapeutyczne