Na kameralnym osiedlu w sercu Poznania powstało mieszkanie, które łączy przemyślaną funkcjonalność z wyraźnie odczuwalnym charakterem emocjonalnym. Osiedle, w którym się znajduje, to przestrzeń otwarta, inkluzywna, przypominająca dobrze zaplanowane kwartały urbanistyczne z Holandii czy Danii – pełne ogródków, stref na rowery i przemyślanych detali, które budują sąsiedzki klimat.

Ten duch swobody i nowoczesnego myślenia o miejskiej przestrzeni przeniknął również do wnętrza, zaprojektowanego przez Annę Kolesińską, założycielkę Ide Studio. Wspólnie z inwestorem stworzyła miejsce przemyślane i skromne, a przy tym ciepłe i osobiste – osadzone na granicy industrialnego minimalizmu i domowej intymności.

Wysokość, która zmienia wszystko

To, co wyróżnia 44-metrowe mieszkanie, to nietypowa wysokość – aż 3,4 metra, możliwa dzięki pierwotnemu przeznaczeniu parteru pod funkcje usługowe. Już na etapie projektowania budynku możliwa była ingerencja w układ funkcjonalny lokalu, co pozwoliło w pełni wykorzystać potencjał tej przestrzeni.

Postawiono na świadome niedoskonałości – odsłonięto żelbetowy strop i ściany, które nie udają niczego innego, niż są. Surowość betonu została złagodzona ciepłem brzozowej sklejki, a uzupełniona parkietem przemysłowym, który nadaje całości rytm i trwałość. Ta paleta materiałów wprowadza wizualną równowagę – architektura i wnętrze współistnieją bez napięcia, w spójnym rytmie.

Przestrzeń, która słucha codzienności

Największym wyzwaniem był niewielki metraż, który wymagał nie tylko sprytu projektowego, ale też odwagi w porządkowaniu funkcji. Kuchnię otwarto na salon, wprowadzono zabudowę na pełną wysokość, a każdy centymetr przestrzeni został przemyślany pod kątem użytkowym.

Szczególną rolę odgrywa tu system Elfa – zwykle spotykany w garderobach, a tutaj przekształcony w funkcjonalną, otwartą ścianę-regał. Z półkami ze sklejki, pełni jednocześnie rolę biblioteczki, kuchennego kredensu, miejsca na rośliny i ekspozycji. To jeden element, który uporządkował wnętrze zarówno wizualnie, jak i życiowo.

Zabudowa kuchenna z IKEA została wkomponowana jako tło, a nie dominanta – jasna, spokojna, obecna. Delikatny detal w postaci brzozowego wypełnienia szczeliny przy lodówce ociepla układ i przełamuje jego liniowość. Powstała przestrzeń płynna, która nie dzieli, lecz łączy rytmy dnia – gotowanie, pracę, odpoczynek.

Przeczytaj też:  65-metrowe mieszkanie w Krakowie - delikatny oddech w harmonii z naturą

Ciche emocje

Kolorystyka mieszkania została utrzymana w stonowanych, naturalnych tonach – pozwalając użytkownikowi przejąć rolę głównego bohatera. W tej neutralności kryją się jednak niewielkie kontrapunkty, które nadają wnętrzu duszę – jak choćby odziedziczone kryształy „po babci”, zestawione z surowym betonem. Nie jako pamiątka sentymentalna, ale jako świadomy detal kompozycyjny, który wnosi emocję i opowieść.

To wnętrze, które unika zbędnych ozdobników, nie potrzebuje efekciarstwa. Zamiast tego opowiada o prostocie, która wspiera życie, a nie je rozprasza. Każdy materiał, każdy detal, każda linia jest przemyślana – nie z potrzeby wyrafinowania, lecz z uważności na codzienność.

Projekt Anny Kolesińskiej z Ide Studio to manifest odpowiedzialnego projektowania – w którym wnętrze nie narzuca się, lecz współistnieje z człowiekiem. Wnętrze, które nie konkuruje z życiem, ale daje mu przestrzeń. To dowód, że nawet 44 metry mogą stać się pełnoprawnym domem – jeśli tylko potraktujemy je z troską, świadomością i szacunkiem dla światła, powietrza, rytmu dnia i rzeczy, które coś znaczą.
W tym mieszkaniu wszystko ma swój sens – i nic nie jest przypadkowe. Nawet najdrobniejszy kryształ.

Projekt: Anna Kolesińska, Ide Studio.

Zdjęcia: Human Creative.