W Sol Marinie w Wiślince powstał 80-metrowy apartament autorstwa Doroty Legieć z pracowni 4inspo. Początkowo planowany jako praktyczne mieszkanie pod wynajem, w trakcie realizacji coraz mocniej przyciągał właścicieli – małżeństwo ceniące spokój, wysoką jakość i ponadczasową elegancję. Widok za oknem, szlachetność wybranych materiałów i rosnąca spójność detali sprawiły, że inwestycja przerodziła się w prywatny azyl. Projekt od początku rozwijał się wokół harmonii kamienia i drewna, uzupełnionych subtelnymi akcentami czerni i złota oraz starannie zaplanowaną funkcją, która miała służyć na lata, nie na sezon.
Kamień i drewno jako język wnętrza
Już od wejścia czuć, że to wnętrze nie jest na chwilę. Architektka zbudowała jego charakter na dwóch równorzędnych materiach: kamieniu i drewnie. W kuchni i toalecie pojawia się dekoracyjny kwarcyt Patagonia, w łazience marmur, a drewniane powierzchnie prowadzą przez wszystkie strefy mieszkania, ocieplając je i porządkując wizualnie. To zestawienie jest proste, ale wyrafinowane – ciężar kamienia równoważy miękkość drewna, a całość działa jak spokojna rama dla codzienności.
Hol, choć mocno zabudowany, nie jest tylko komunikacją. Drewniane płaszczyzny i teksturowana tapeta tworzą tu atmosferę przytulnej elegancji, a ukryte schowki pozwalają utrzymać wnętrze w dyscyplinie bez odczucia chłodu. Nawet najmniejsza toaleta zyskuje indywidualną tożsamość dzięki grze luster i światła – kolorowe tafle odbijają kamienną umywalkę i optycznie multiplikują przestrzeń.
Strefa dzienna – rzeźba w służbie funkcji
Salon połączony z kuchnią stał się centrum życia apartamentu. Tu najpełniej widać ideę projektową, w której funkcja spotyka się z rzeźbiarskim gestem. Wyspa ustawiona pod kątem trzydziestu stopni łamie klasyczny układ, prowadzi ruch po wnętrzu i buduje dynamikę w otwartej przestrzeni. Jej bok wykonano z kamienia ręcznie zaokrąglonego przez kamieniarza, dzięki czemu element użytkowy zyskuje miękką, niemal organiczną linię.
Po drugiej stronie strefy dziennej stoją kremowa sofa i złocisty skórzany fotel – duet, który równoważy wnętrze ciepłem i elegancją. Nad całością nie dominuje nic przypadkowego: światło podkreśla faktury, a złote lustro autorstwa Oskara Zięty, zawieszone na ścianie salonu, działa jak biżuteria przestrzeni – wyrazisty akcent, który nie zaburza spokoju kompozycji.
Prywatne pokoje i droga na dach
Sypialnia została zaprojektowana intymnie, bez nadmiaru, ale z wyczuciem tego, co buduje nastrój. Tapeta płynnie prowadzi wzrok od toaletki aż po drzwi, spajając niewielkie wnętrze w jedną, miękką scenę odpoczynku. Drugi pokój to z kolei gra drewna i zieleni, której punktem ciężkości jest autorska komoda: mebel wykonany na zamówienie z barwionej skóry i marmurowego blatu. Pofałdowana forma przypomina rzeźbę, ale pozostaje w pełni użytkowa – to przykład, jak w tym projekcie luksus nie konkuruje z funkcją.
Łazienka, skąpana w marmurze i drewnie, zamienia codzienne rytuały w spokojny, niemal hotelowy moment dla siebie. Z niej oraz z części dziennej prowadzą drewniane schody dywanowe ze szklaną balustradą – lekka konstrukcja, która wprowadza pionowy rytm i otwiera apartament na taras na dachu. Symetria lustrzanych zabudów pod schodami porządkuje widok, a sterowane aplikacją oświetlenie pozwala dopasować atmosferę do pory dnia i nastroju mieszkańców.
Ten apartament zaczął się jako inwestycja, ale skończył jako dom – prywatny, dopracowany i bardzo osobisty. Dorota Legieć stworzyła wnętrze nowoczesne, a jednocześnie odporne na chwilowe mody, oparte na dialogu kamienia i drewna oraz na detalach, które budują klasę bez zbędnego przepychu. Rzeźbiarska wyspa, miękka strefa dzienna, intymne pokoje i spokojna łazienka układają się w opowieść o wygodzie, pięknie i świadomych wyborach. To przestrzeń, która nie potrzebuje głośnych gestów, by mówić o luksusie – wystarczy jej konsekwencja, materiał i światło, które prowadzą codzienność w stronę harmonii.


























Projekt: 4inspo Dorota Legieć
Zdjęcia: Natalia Kaczmarek – In Kadr
Stylizacja: Magda Chudkiewicz – Sorry za Bałagan