Amsterdam ma swoje rytmy – światło odbijające się w kanałach, zmienną pogodę, wielkie okna, które wpuszczają do środka kawałek miasta. To właśnie tutaj, w 100-metrowym apartamencie, rozpoczął się drugi wspólny projekt architekta wnętrz Michała Głuszaka i jego klientki, Moniki, która po dwudziestu latach przeprowadziła się do nowego mieszkania i jednym słowem określiła jego przyszły klimat: gezellig. Po holendersku oznacza to atmosferę otulającą jak miękki koc – pełną ciepła, światła i poczucia bliskości.

Michał Głuszak, prowadzący krakowską pracownię MG Interior Studio, dobrze wiedział, że Monika ma wyjątkową wrażliwość na przestrzeń i otaczające ją przedmioty. Śledzi profile wnętrzarskie, interesuje się designem, ceni vintage i detale. Projekt stał się więc nie tylko wyzwaniem technicznym, ale przede wszystkim próbą stworzenia wnętrza o niepowtarzalnym charakterze – osobistego, harmonijnego, pełnego sztuki i światła.

Dialog nowego ze starym

Założenie było proste: nie podążać ślepo za trendami i uniknąć chłodnego minimalizmu. Mieszkanie miało opowiadać historię Moniki – jej fascynację lustrami, miłość do światła, przywiązanie do przedmiotów z przeszłości.

Dlatego obok nowych mebli, stworzonych specjalnie na zamówienie, znalazło się miejsce dla „perełek” vintage. Leniwiec z Radomska – obrotowy fotel z lat 60., który pamiętał dom dziadków Moniki – zyskał nową tapicerkę boucle i stał się jednym z najbardziej osobistych akcentów. Stare lampy Estiluz, Horn czy Gepo łączą się z autorską stolarką, a całość spina spójna paleta barw: ciepłe drewno, delikatne odcienie ochry, kamień Rosso Lepanto o głębokim użylonym rysunku.

Lustra – wielka miłość Moniki – stały się przewodnim motywem wnętrza. W kuchni, lustro w postaci brązowej tafli, powiększa optycznie wąską przestrzeń. W salonie, uformowane w nieregularny obraz, odbija zmieniające się widoki za oknem, mieszkańców i światło. Odpowiedzią na tę grę refleksów jest akwarela Bartłomieja Bałuta, namalowana specjalnie dla tego wnętrza.

Przeczytaj też:  Eklektyczny Projekt "Szczęście" Kasi Orwat

Światło, które tworzy atmosferę

Światło w tym projekcie nie jest dodatkiem – to główny budulec atmosfery. W samym salonie znalazło się aż 18 punktów świetlnych: od lamp stojących, przez reflektory, po dyskretne oprawy ścienne. Wszystkie zostały dobrane wspólnie z Moniką – tak, aby można było bawić się natężeniem, kolorem żarówek, układem. Architekt i jego klientka planowali, które lampy będą ściemniane, a które stworzą efekt wyrazistych punktów w przestrzeni.

To odejście od standardu, jaki oferuje deweloper – jednej lampy na środku sufitu. Tutaj światło nie tylko rozjaśnia, ale też buduje nastrój, podkreśla faktury materiałów i sprawia, że wnętrze żyje w rytmie dnia i nocy.

Królestwo detalu

Projekt powstał w rekordowym tempie – zaledwie w trzy miesiące od pierwszych rozmów do momentu wprowadzenia się Moniki. Każdy element był jednak starannie przemyślany. Ława przy kanapie, wsparta na kulach z drewna, to mebel, do którego Michał Głuszak ma szczególny sentyment. Motyw kuli przewija się zresztą w całym wnętrzu – od uchwytów po nogi stolików i lampy.

Sypialnia zanurzona jest w czerwonej ochrze – od ścian i tapicerki, po lampy nocne i obrazy. W kuchni półkolisty blat na stalowej nodze i lekkie krzesła Zeta z lat 80. tworzą przestrzeń intymną, ale funkcjonalną. Całość spina posadzka z winylu i marmur Rosso Lepanto, którego intensywne użylenie ociepla tonację drewna i dodaje wnętrzom elegancji.

Gezzelig w praktyce

Apartament w Amsterdamie jest opowieścią o poszukiwaniu harmonii między przeszłością a teraźniejszością, między funkcjonalnością a emocją. To przestrzeń, która nie ulega chwilowym trendom, lecz buduje własny język – pełen światła, refleksów, kolorów i detali.

To mieszkanie oddaje sens holenderskiego słowa gezellig: otula, koi, sprawia, że codzienność nabiera wyjątkowego charakteru. Jest jak domowy koc – ciepły, osobisty i pełen historii.

Projekt: Michał Głuszak, MG Interior Studio.

Przeczytaj też:  Nowoczesna klasyka na Targówku: elegancki apartament dla wymagającej rodziny

Zdjęcia: Mood Authors.